Nie pomogą czary, gusła
Kiedy flaszka prawie pusta.
Przypadkowo zobaczyłem
Jak moja dziewczyna chowa
Pod łóżkiem seksowne ciuszki.
To dla mnie rzecz całkiem nowa,
Bo dotąd nigdy przed sobą
Niczego nie skrywaliśmy.
Zawsze w stosunku do siebie
Bardzo lojalni byliśmy.
Przypuszczałem, że to dla mnie
Szykowana niespodzianka
I ją zobaczę niebawem
W tych bardzo seksownych wdziankach.
Choć ciekawość mnie zżerała
Nie dałem nic poznać po sobie,
Że nielojalność dziewczyny
Leżała mi na wątrobie.
Dwa dni temu po południu
Dziewczyna „znalazła” paczuszkę
I wrzeszczała do mnie „zdrajco”!
Wymachując seksi ciuszkiem.
Zarzuciła mi, że zdradzam
Ją, tak bardzo mi oddaną.
Krzyczała tak histerycznie,
Udając, że wpadła w amok.
Najgorsze dla mnie jest to, że
Mą „zdradę” wszystkim powiela
I nawet własna rodzina
Uważa mnie za sku**iela!
Musiałam dziś w środku nocy
Zawieźć mojego mężusia
Do szpitala, by ratować
Jego rannego „kubusia”.
W trakcie zakrapianej bibki
Zaczął się bezczelnie chwalić,
Że wykona coś, co wszyscy
Będą długo pamiętali.
By podbudować napięcie
Założył się z kolegami,
Że jego wyczyn nie będzie
Miał nic wspólnego z żartami.
Miał wykonać depilację
Swoich okolic bikini.
Dziesięć sekund sam wyznaczył
Jako czasu górny limit.
No i zrobił. Perfumami
Intymne miejsca pokropił
I podpalił zapalniczką…
Darujcie mi dalszy opis.
Od pewnego czasu chodzę
Z kolegą z mojego roku.
Bardzo mamy się ku sobie,
Czuję to na każdym kroku.
Choć mnie kumple ostrzegają,
Że on jest „pies na kobiety”,
Jestem nim oczarowana.
Ma w sobie dziwny magnetyzm.
Poszłam z nim dziś na imprezę.
Wesoło się bawiliśmy.
DJ zapowiedział przerwę.
Gdzieś w kąciku usiedliśmy.
Patrzył łakomie na usta.
Włosy moje dłonią muskał.
Nasze oczy się spotkały.
Tak liczyłam na całuska…
Byliśmy naprawdę sami,
Choć pełno ludzi wokoło.
Nagle… liznął mnie po twarzy
Od podbródka, aż po czoło…
Zdaję sobie dobrze sprawę
Z tego, że dla dość licznej grupy
Zmniejszenie zbyt dużych piersi
To niepojęte wygłupy.
Przez całe kobiece życie
Miałam poważne problemy.
Głupie uśmieszki chłopaków,
Obciążenie, jak z kamieni.
To duży kłopot zdrowotny.
Ból kręgosłupa i ramion,
Dyskomfort i odparzenia
Bardzo przeszkadzają paniom.
Mój narzeczony, gdy tylko
Po zabiegu mnie zobaczył,
Popłakał się i stwierdził,
Że mi tego nie wybaczy.
Zerwał nasze zaręczyny,
Gdyż stałam się egoistką
I że swoje wygodnictwo
Postawiłam ponad wszystko.
Jestem osobą samotną,
Panną w wieku balzakowskim.
Nie mam też bliższej rodziny,
Lecz to nie powód do troski.
Mam bardzo dobre kontakty
Z koleżeństwem z mojej pracy.
Lubią mnie, a ich przychylność
Bardzo wiele dla mnie znaczy.
Odkąd pamiętam, koledzy
Nawet się mnie nie pytali,
Tylko okazje do randek
Kilkakrotnie mi stwarzali.
Wreszcie mam trochę spokoju.
Nie będzie już niespodzianek.
Nadeszły Święta. W Wigilię
Wyszłam raniutko na ganek.
Nocny śnieżek uprzątam.
Zupełnie niespodziewanie
Mały kotek się przyplątał.
Bardzo brudny był i głodny.
Taka istotka lękliwa.
Szkoda mi się go zrobiło.
To prawdziwa z nędzą bida.
Zabrałam kotka do domu,
Chociaż cuchnął niemożliwie.
Gdy kąpałam go w szamponie,
Podrapał mnie dość dotkliwie.
Na rękach mam grube kreski
Sięgające aż po łokcie.
Mam też małe zadrapania
Na szyi i na dekolcie.
Żeby ukryć te „ozdoby”,
Włożyłam golf z rękawami,
Ale na dłoniach jest widać
Ranki pokryte strupkami.
Kot się u mnie zadomowił.
„Powiedział” mi to wieczorem.
Będę miała przyjaciela.
Stało się to w samą porę…
Po świętach poszłam do pracy,
Więc wszyscy zauważyli
Moje liczne obrażenia
I tak się zaciekawili,
Że niektóre koleżanki
Podglądały mnie w łazience,
By zobaczyć, jak wysoko
Mam pocięte obie ręce.
Powróciła dawna troska.
Teraz znowu, nieprzerwanie
Są podwójnie dla mnie mili.
Znów zaczęło się swatanie!
Dowiedziałam się, dlaczego.
Otóż cała firma „zgadła”,
Że targnęłam się na życie,
Bo samotność mnie dopadła…
Odbierałam swą Nastusię
Tak jak codziennie z przedszkola.
Przebierałam ją do wyjścia.
Stał przede mną mały golas.
Założyłam jej majteczki
I sięgałam po skarpetki.
Nagle przybrała przede mną
Pozę malutkiej nimfetki
I rzekła całkiem poważnie:
„Wiesz co, mamo? Chyba będę
Uprawiać seks od szesnastki”.
Tknęło mnie, jak na komendę…
Byłam bardzo zaskoczona.
Popatrzyłam w oczka Nastki,
A ona już pojednawczo:
„No dobra, od osiemnastki”.
Mój szef jest perfekcjonistą
I od innych też wymaga.
Kiedy ktoś czegoś nie umie,
Doradza albo pomaga.
Poza tym jest szanowany
Przez pracowników i gości
Za to, że nigdy nikomu
Nie zrobił żadnej przykrości.
Tylko czemu ten ideał,
Tu wyrażę swe zdumienie,
Podał mi linka do strony,
Jak mam pisać… wymówienie?
Mam wrażliwego faceta.
Nie radzi sobie ze stresem.
Wszystkie napięcia „zajadał”
I przez to utył z kretesem.
Doszło do tego, że ważył
Sto sześćdziesiąt kilogramów.
Mimo wszystko go kochałam
I namawiałam: pohamuj!
W końcu zabrał się za siebie.
Było to przed dwoma laty.
Trudno było zrzucać wagę.
Wreszcie przestał być „brzuchatym”.
Waży mniej niż dziewięćdziesiąt.
Bardzo dumna byłam z niego,
Lecz do czasu, gdy oznajmił
Mi coś bardzo ohydnego:
„Wyglądam już znacznie lepiej
I bardzo dobrze się czuję.
Znajdę fajniejszą dziewczynę.
Tobie za wszystko dziękuję.”