Nieskończoność

Nieskończoność, któż ją pojmie?

Z tym pytaniem to nie do mnie.

Filozofom się nie śniło,

Żeby coś się nie skończyło.

Jednakże matematycy

Dawno chcieli się doliczyć

Do czegoś największego,

Ale określonego.

No i wyszło im z tego,

Że jest coś nieskończonego,

Największego, ogromnego:

To nieskończoność

Nieskończoności.

 

Nieskończoność, tak jak wieczność,

To największa i jedyna

Pewność, że co się zaczyna

Może trwać aż po bezkresność.

Pierwszy z rzędu przykład podam.

To z podstawówki – półprosta.

Ma początek, nie ma końca.

Lecz odcinek ma swój koniec

Jak każda linka w balonie,

Jak obywatelska swoboda.

Ale ma także początek,

Tak jak każdy weekend, w piątek.

 

Linii prostej w obie strony

Przebieg zaś jest nieskończony,

A więc mówiąc znacznie prościej,

Dąży do nieskończoności.

 

Nieskończoność poza nami,

Ludzkimi doświadczeniami?

Czy człowiek to jest istota,

Co tylko „od – do” się miota,

We wszystkim ograniczona?

Czy dla człowieka konieczne

Jest li tylko życie wieczne?

Nie! Jest także inna „cnota”

Nieograniczona niczym.

To tylko ludzka głupota

Którą niejeden z nas ćwiczy.

Nie zrozumie

Nie zrozumie:

Młody starego,

Słyszący głuchego,

Widzący ślepego,

Głupi mądrego.

 

A mądry głupiego?

Także nie rozumie,

Choć się do tego nie przyzna.

Dla niego to nie pierwszyzna,

Bo on nie jest od tego

Aby wszystko rozumieć,

Lecz od tego, żeby umieć!

Odkrycie

Potwierdzają to lingwiści,

Że język się ciągle zmienia.

Nowe wyrazy powstają,

Inne zmieniają znaczenia.

Dziś najpopularniejsze są

„From English” zapożyczenia.

 

Są więc nowe, w oryginale

Wymawiane i pisane:

Market, cheeseburger, fast food, show,

Fitness, survival, snowboard, shop.

 

Są nazwy dotąd nieznane

Z wymową jak w oryginale

Jednak po polsku pisane:

Interfejs, CD-rom,  palmtop

Skaner, lifting, kendo, laptop.

 

Ja jednak wciąż poszukuję

Nowych znaczeń  w polskich słowach.

Niech nasz język się rozwija,

Niech rozkwita nasza mowa!

 

Przykład wezmę pierwszy z brzegu,

Słyszany w sejmie i w barach:

Palić, kopcić papierosy

Albo zioło, czyli „jarać”.

 

Słowo ważne i znaczące.

Dopuszczalne także w scrabble’ach,

Co nikogo nie obraża,

A tym bardziej nie upadla.

Znaczy także: ekscytować,

Zachwycać się i podniecać

Oraz śmiać się i podobać,

Wysokie emocje wzniecać.

Odmieniane według wszystkich

Liczb, rodzajów, także osób,

Form oraz trybów i czasów,

W ściśle gramatyczny sposób.

Słowo krótkie i znaczące,

Chociaż znają je miliony.

To w użyciu znaczy tyle,

Co „marychą napalony”.

 

Dlatego proszę Polaków

Bardzo nieśmiało, cichaczem,

Żeby wydźwięk słowa „jarać”

Był kojarzony inaczej.

 

Tym prostym i dźwięcznym słowem,

(Z przyjemnością to podpowiem),

Określajmy nasz stosunek,

(Inaczej określić nie umiem)

Do wybitnego człowieka,

Co godzien miłości narodu,

A cała Jego działalność

Wystarcza za treść dowodu.

 

Zamiast kochać, to Go „jaraj”.

„Jaraj”, gdy ci się podoba.

Kiedy On cię ekscytuje,

Zachwyca albo podnieca,

W ten sposób mówić się staraj.

Niech „jarać” w życiu przyświeca!

Trzeba też „jarać” Prezesa

Na „jarowistego” premiera.

Dosyć już z PO „cudzesa”!

 

Kiedy przyjdzie czas wyborów,

Przy urnie będzie ambaras,

Bo ordynacja wyborcza

Nie zna wcale słowa „jarać”.

 

Ci, co posłów wybierają,

W tym dniu nie powinni „jarać”.

A ci, którzy „zajarają”,

Niech się bawią w „bara-bara”.

 

„Zajarają” mimo wszystko,

Bo Jarka bardzo „jarają”?

Będą na Niego głosować,

To może Go „wyjarają”!

 

Ale żeby tak się stało,

Cały naród winien jarać.

Nasz naród Boga się boi,

Bo Bóg mógłby nas pokarać

Całym rządem „pojaranym”,

Nie kochanym, wyśmiewanym,

Którym kierowałby Jarosław.

Panie Boże! Polskę Nam Zbaw!