Często z uśmiechem Giocondy
Zmienia zdania i poglądy,
Robi to wręcz zawodowo,
Więc na pewno nie jest… krową.
Jedzie pociąg z daleka,
Nikt na niego nie czeka,
Bo ci, którzy się spieszą,
Już dawno odeszli pieszo.
Mieszkam daleko od szkoły.
Dojeżdżam linią podmiejską.
Me spóźnienie na autobus
Może okazać się klęską.
I tak się stało już dzisiaj.
Zaważyły dwie minuty,
Że musiałam iść piechotą
Aż dwie godziny na skróty.
Wreszcie dotarłam pod szkołę.
Tam los się uśmiechnął do mnie.
Na chodniku pięć złociszów
Połyskiwało nieskromnie.
Choć zmęczona długim marszem
Schyliłam się, by je podnieść.
Zrobiłam to niefortunnie,
Aż popękały mi spodnie.
A w dodatku ta moneta
Została tam podłożona.
Okazało się, że była
Do chodnika przyklejona.
Syn uczy się w piątej klasie.
Co miesiąc któreś z rodziców
Opowiada o swej pracy
Na poważnie, nie dla picu.
To tak zwane „Dni Kariery”.
Właśnie wczoraj w szkole byłem
I o pracy w swym zawodzie
Chyba godzinę mówiłem.
Jestem bankowcem ze stażem.
Gdyby nie limit czasowy
Mógłbym mówić jeszcze dłużej
Bez czytania, tylko z głowy.
Na sam koniec wystąpienia
Obietnicę chciałem złożyć,
Że ponownie jeszcze przyjdę
O finansach pogaworzyć.
Więc spytałem, czy są do mnie
Zapytania albo wnioski.
Zgłosiła się uczennica
I głosikiem pełnym troski
Zapytała wbrew logice:
Kiedy do nas w końcu przyjdą
Naprawdę fajni rodzice?
Miałam trochę więcej czasu,
Więc zasiadłam do laptopa.
Wtem jakiś nieznany mi bank
Swoją reklamą mnie dopadł.
Już od dawna zamierzałam
W banku swe konto założyć.
Kliknęłam link, żeby sprawdzić
Jaką mogę zyskać korzyść.
Minęła dość długa chwila,
Nim się tam zalogowałam.
Patrzę i oczom nie wierzę –
Na ekranie gołe ciała!
Weszłam na „Bank Erotyki” –
Stronkę tylko dla dorosłych.
Niestety, nie tylko. Czytam
Nieciekawe w treści posty.
Kliknęłam na przycisk „O nas”
Na dolnym pasku tej strony.
A tam nie wierzę, co widzę:
Admin, to mój narzeczony!
Jest taka jedna dziewczyna,
W której jestem zakochany.
Ona jeszcze o tym nie wie,
Choć często się spotykamy.
W tym samym klubie bywamy,
Mamy tych samych kolegów.
Wysyłałem skryte hasła,
Lecz nie dawała odzewu.
Nie miałem dotąd śmiałości,
Żeby powiedzieć jej o tym.
W końcu się zdecydowałem
Na konkretniejsze zaloty.
Na początek na jej pocztę
E-mailowy list wysłałem,
W którym na temat miłości
Aluzje poprzemycałem:
Jak się czuje ten, kto kocha
Zupełnie bez wzajemności,
Albo udaje uczucie,
Kiedy brakuje miłości.
Miłość nie musi być wcale
Zaborcza albo natrętna.
W ten sposób sugerowałem,
Że nie jest mi obojętna.
Odpisała mi bez zwłoki:
Poznasz miłości uroki.
Nie martw się i miej nadzieję,
Że znajdziesz parę dla siebie.
Chętnie bym z tobą chodziła,
Gdybyś tylko… nie był gejem.
Obiecałam swemu chłopcu,
Że na jego urodzinach
Dam mu najdroższy z prezentów,
Który może dać dziewczyna.
Wiem, że go będzie dręczyć
Ciekawość o podarunek.
Z pewnością się nie domyśli,
Jaki uszykuję numer.
Nie zdradziłam mu sekretu,
Co dostanie wtedy w darze.
To będzie moje dziewictwo
I miłość, którą go darzę.
Mieszkam sama, więc impreza
Urodzinowa jest u mnie.
Będziemy dziś tylko sami,
Przecież nie może być tłumnie!
Gdy przyszedł do mnie wieczorkiem,
Powitałam go w półcieniach
Rozpalonych wszędzie lampek
O migoczących płomieniach.
Jego „prezent” stanął przed nim
Dając mu do zrozumienia,
Jakie dzisiejszym wieczorem
Oczekują go wrażenia.
On zrozumiał, o co chodzi
Lecz nie wiem, co go dopadło,
Gdyż tą całą sytuację
Skomentował: „Skąpiradło”!
Zapisałem siebie dzisiaj
Do serwisu randkowego.
W swym teście osobowości
Nie ukrywałem niczego.
Sprecyzowałem dokładnie,
Jaką musi być kobieta,
Na którą długo, do skutku,
Postanowiłem czekać.
Zasięg moich poszukiwań
To promień stu kilometrów.
Tam żyje dla mnie kobieta,
A ja czekam w samym centrum!
Minął kwiecień, nastał maj.
Zwiększam zasięg, aż na kraj.
Smutek trapił mnie w adwencie,
Mój zasięg na kontynencie.
Ale to jeszcze zbyt mało,
Zasięg objął Ziemię całą!
Na nic te moje starania
I precyzyjny archetyp.
Czyżby na calutkim świecie
Nie było dla mnie kobiety?
Dziś byłem na dyskotece.
Zacząłem tańczyć z dziewczyną,
Gdy ktoś nagle prąd wyłączył.
Czyżby czar nagle przeminął?
Nie, gdyż mnie pocałowała
Zupełnie niespodziewanie.
Nic nie widać, muza ścichła
Czy już skończył się nasz taniec?
Chciałem oddać pocałunek,
Ale nagle wrócił prąd.
Ona znów na mnie spojrzała
I z krzykiem uciekła stąd.
Przyjdę tu w przyszłym tygodniu.
Może ona też tu będzie?
Jeśli nie, to będę szukał
Tej dziewczyny ciągle, wszędzie!
Chłopak mnie dzisiaj porzucił
Pod pretekstem, że on musi
Być z kimś naprawdę mądrym, by
Zaimponować mamusi.
Wytknęłam jemu natychmiast,
Że ja łatwo się dostałam
Na Uniwerek Medyczny,
A on właśnie „dał tam ciała”.
Mizerny był pierwszy pretekst,
Lecz on zaraz drugi znalazł,
Że musi być atrakcyjna,
A nie medyczna mądrala.
Więc mądrala dała spokój –
Moja ostatnia reakcja.
Dłuższa znajomość z cieniasem,
To dla mnie żadna atrakcja.