Kto się zgapił?

Często bywam u chłopaka

W jego małej garsonierze.

Rankiem jedliśmy śniadanko,

A zawsze w przeddzień wieczerzę.

 

Po ostatniej naszej nocy,

Odkryłam brak swych kolczyków.

U niego je zostawiłam?

Może na nocnym stoliku?

Poprosiłam, by je przyniósł,

Bo bez nich dziwnie się czuję.

Następnego dnia mi oddał.

„Aleś ty gapa” – żartuje.

 

Przyznałam rację, lecz zaraz

Mina mi zrzedła ogromnie.

Te kolczyki, które przyniósł

Wcale nie należą do mnie.

Delikatnie mówiąc…

Mam chłopaka. Mówią o nim,

Że jest trochę zniewieściały.

Dla mnie on jest delikatny,

Bardzo miły i kochany.

 

Jesteśmy tuż po maturze.

Przed nami wyjazd na studia.

Poszliśmy razem do sklepu

Kupić dodatki do ubrań.

Kilka drobiazgów w koszyku,

Ale jemu jeszcze mało.

Dosyć głośno mnie zapytał:

„Co by się jeszcze przydało?”.

 

Na to odwrócił się koleś

Stojący obok z kumplami

I naśladując pytanie

Natychmiastowo odpalił:

„Twojemu chłopcu, do diaska,

Przydałaby się… mutacja”.

Czy to Beata?

Mam dwie fajne przyjaciółki.

Często chodzimy na kawę.

Nasze „trójkowe” spotkania

Są zawsze bardzo ciekawe.

 

Ostatnio po zwykłych plotach

Temat na mężczyzn zwekslował.

Wolę o chłopach pogadać

Niż o ciuchach lub chorobach.

Zmówiłyśmy się, że każda

Z nas swojemu partnerowi

Zrobi niespodziankę sexy.

Żeby się ładnie wystroić

Kupiłyśmy czarne maski

Oraz obcisłe lateksy.

 

Spotkałyśmy się nazajutrz,

Aby zdać swoje relacje,

Jak to wszystko się odbyło

I jakie panów reakcje.

 

Asia nam opowiedziała,

Jak ją Adrian już od razu

Na rękach niósł do sypialni

I tam pokazał „lwi pazur”.

 

Beata razem z Robertem

Wymyślali nowe figle,

Że trzy razy się kochali

I nawet dłużej niż zwykle.

 

Tadeusz wracając z pracy

Popatrzył tylko na Anię.

Ściągnął buty i spytał:

„Co dziś na obiad, Batmanie”?

 

W naszej trójce są dwie panny,

A jedna tylko mężatka.

Na koniec zadam pytanie:

Czy panienką jest Beatka?

Z dobroci serca?

Wieczór był, gdy narzeczony

Poszedł z kumplami do baru.

Chyba nieźle się bawili

W piciu nie znając umiaru.

 

W środku nocy do mnie dzwonił

Calutki zalany „w trupa”

Prosząc mnie o zgodę na to,

By mógł panienkę „przygruchać”.

Właśnie zauważył w barze

Dziewczynę grubą i brzydką,

Która smętnie gdzieś w kąciku

Sączyła samotnie piwko.

A że żal mu tej dziewczyny,

Chciał tylko z dobroci serca

Spędzić z nią troszeczkę czasu.

 

Ja go od tego odstręczam,

Bo nie wierzę w żadne słowo

Które słyszę w telefonie.

Groziłam, że jak nie wróci,

To z nami już będzie koniec.

 

Nie mogę się porozumieć

W żaden sposób z narzeczonym.

To zupełnie inny człowiek

Przez alkohol odmieniony.

Pijanym mężczyzną rządzą

Inne niż zwykle pobudki:

„Nie ma brzydkich kobiet wtedy,

Kiedy jest za dużo wódki”.

Zapach kobiety?

Brałam prysznic jak co rano,

Gdy nagle zadzwonił do drzwi

Doręczyciel z Interflory.

Właśnie kwiaty przyniósł mi.

 

Zarzuciłam kąpielowy

Ręcznik z przodu na ramiona.

Frotka dobrze mnie zasłoni,

Nie jest tak cienka, jak woal.

Otworzyłam drzwi szeroko,

Aż frezjami zapachniało.

Kwiaciarz śmiechem mnie powitał.

Za mną duże lustro stało…

Stopniowanie

Mój dziewiętnastoletni syn

W chwili szczerości mi wyznał,

Że jego miła jest w ciąży.

Mój synek to już mężczyzna!

 

Powiedział też, że ma pewność,

Iż to on jest przyszłym ojcem

I wyzwaniu stawi czoła.

Mój syn jest także mołojcem!

 

Mówił też, że przyszła mama

Ma chorobę weneryczną.

On też chory, ale przecież

Mają opiekę medyczną.

Czy dziecko jest zarażone,

Będą się martwili później,

Bo teraz brak jest pewności

I jeszcze może być różnie.

Jest to problem, lecz nieduży

I nie ma tu nic do rzeczy.

Przecież każdą francę można

Antybiotykiem wyleczyć.

 

Myślałem, że to mężczyzna

Tak dzielny niczym mołojec.

Jednak muszę zmienić zdanie:

Bardzo głupi. Obydwoje!

Zaklęty krąg

Mam fajnego profesora.

Męczy nas matematyką,

Ale kiedyś nieświadomie

Skojarzył się z erotyką.

 

Chodząc po klasie wyjaśniał,

Że okrąg jest „jakimś zbiorem”,

Lecz uczniów tylko ciekawił

Jego rozpięty rozporek.

Każdemu się może zdarzyć

Taki defekt garderoby,

Ale była jeszcze puenta

I tutaj ją chcę wydobyć.

 

Nieświadomy sytuacji

Podszedł jeszcze do tablicy.

Narysował kredą okrąg,

Żeby zbiór punktów przećwiczyć.

 

Potem zrobił krok do tyłu.

Ocenił własny rysunek

I zwrócił się w stronę klasy.

Na twarzy widać frasunek.

Klasa też patrzy na niego.

Wszystko wokoło ucichło.

„Bardzo państwa chcę przeprosić

Za to, że jajo mi wyszło”.

PS.

Muszę tutaj podpowiedzieć

W geometrii niezbyt biegłym,

Że okręgiem jest zbiór punktów

Równo od środka odległych.

Dopinguję

Doping w sporcie jest potrzebny

Ośmielam się mieć swe zdanie.

Bez dopingu tylko lanie

Czeka naszych. To jest pewnik.

 

Niech badają moczu próbki.

Niech szukają, to mi wisi.

Ja napełnię  swoje kubki

I wzniosę zdrowie… publisi.

Gaduła

Mówię tak jednemu panu:

Ty się koniecznie zastanów

Jaka będzie z tego korzyść

Gdy swoją gębę otworzysz.

 

A on gadał, gadał, gadał,

Gadał jedno, i to w kółko,

Czy to jakaś jest blokada ?

Już pot zrosił jego czółko.

 

Tak gadał dziad do obrazu,

A obraz mu… ani razu.