Biernik jest wredny,
szczególnie dla kobiet.
Kiedy spytać: „kogo, co?”
Ona ma na sobie.
Gdy ją tak spytać w alkowie,
Jak ona wtedy odpowie?
„Co ?”
– nie za dużo, każdy widzi;
„Kogo ?”
– nie odpowie, bo się wstydzi.
Biernik jest wredny,
szczególnie dla kobiet.
Kiedy spytać: „kogo, co?”
Ona ma na sobie.
Gdy ją tak spytać w alkowie,
Jak ona wtedy odpowie?
„Co ?”
– nie za dużo, każdy widzi;
„Kogo ?”
– nie odpowie, bo się wstydzi.
Ten sam wielki, męski brzuch
Jest za duży z przyczyn dwóch:
Ona mówi, że przez piwo
urósł jemu aż tak krzywo.
On zaś twierdzi, że potrzebny
jest mu jako bak na piwo.
Siedemdziesiąt pięć latek mam
Więc nie pójdę na pielgrzymkę.
Zgaszę publiczną Jedynkę,
A najświętszą Jasną Górę
Obejrzę w Telewizji „Trwam”
Lub posłucham przez komórę.
W mieście Łodzi, na Bałutach
Żyła pani Staromiejska.
Jej adres: ulica Zgierska,
Poddasze, izdebka mała.
Sama jedna, nawet wnuka
Nasza staruszka nie miała.
Starsza pani razem z pieskiem
Żyli tam bardzo spokojnie.
Pies ochraniał ją przed giezkiem,
Walczył z natrętem jak żołnierz.
Piesek mały, bo szczeniaczek.
Nie pudelek, nie ratlerek,
Tylko zwykły rotwajlerek,
Co poszczeka i poskacze.
Kilka lat szybko minęło.
Pani S. zdrowia odjęło
A pieskowi sił przybyło.
Było spokojnie i miło.
Przyszedł dzień, gdy pani zmogła.
Siedzieć i chodzić nie mogła.
Nim przytomność utraciła,
Pogotowie wykręciła.
Jedzie „erka” na sygnale.
Nie spieszy się jednak wcale,
Bo sanitariusze wiedzą,
Że przez telefon powiedzą
Komu trzeba i gdzie trzeba,
Że komuś spieszno do nieba.
W końcu jednak dojechali.
Na poddasze się wdrapali,
A tu zawód na nich czeka.
Groźny pies warczy i szczeka!
Oni nie są rakarzami,
Więc nie wiedzą jak psa podejść.
Tylko wiedzą, jak pavulon
Zmienić na forsę za „skórę”.
Muszą więc od jej drzwi odejść,
Bo pies groźny jak tsunami,
Nie da podejść do swojej pani.
Wierny pani aż do końca.
A pani psu nie umarła,
Bo to tylko był ból gardła.
Piesek panią uratował,
Bo… nie wpuścił pogotowia!!!
Największym ułatwieniem dla klientów PKP jest to, że bardzo im trudno spóźnić się na pociąg.
*
Czy powodem do śmiechu może być śmieszna wypłata?
*
Praprzyczyną wszystkich rozwodów są śluby.
*
Po to Temida ma opaskę na oczach, żeby nie widzieć, jak przestępcy opuszczają więzienia przed odbyciem całej wymierzonej kary.
*
Niektórzy znajdują prawdę poprzez naginanie faktów do teorii, zamiast budować teorie na faktach.
*
Gdyby nie przeczytał, co złego o nim napisali, to jeszcze by dopisali, że on jest analfabetą.
*
Nie wiem dlaczego, ale ostatni kęs zostawiam zawsze na koniec.
*
Mówił, mówił, mówił, chociaż nic nie miał do powiedzenia.
*
Prezes, jedyny w prawdziwej Polsce, ma do komuny wiele pretensji. Największą z nich jest ta, że go nie internowała.
*
Marzenie posła Czarneckiego literalnie brzmi „Chciałbym wyraźnie powiedzieć…”
*
W wielu przypadkach brak szczęścia w miłości oznacza bycie szczęśliwym kawalerem.
*
Najpiękniejsze 20 lat życia kobiety jest pomiędzy 20. a 29. rokiem jej życia.
*
W ciągu jednej nanosekundy światło przebywa tylko 30 centymetrów. Jak widać prędkość ta jest żenująco mała.
*
Nie tak dawno mnie rzuciła
Dziewczyna, którą wciąż kocham.
Nie mogłem, choć tego chciałem,
Powiedzieć sercu – wynocha!
Wczoraj los dał mi nadzieję,
Że nie wszystko jest stracone.
W tramwaju się spotkaliśmy
Jadąc w tym samym wagonie.
Natychmiast, gdy tylko wsiadłem,
Podeszła i całowała
Tak, jakby wokół nas żadnych
Pasażerów nie widziała.
Był to długi pocałunek
Jak za naszych dobrych czasów.
Odświeżył moją nadzieję
Na szybkie wyjście z impasu.
Zaproponowałem randkę,
Lecz roześmiała się tylko
I wyjaśniła cynicznie,
Że to wszystko jest pomyłką.
Musiała siebie ratować.
Ja właśnie byłem pod ręką.
Trafiłem się jej tak samo
Jak ślepej kurze ziarenko.
Razem ze mną do tramwaju
Wsiedli też dwaj kontrolerzy.
Ona jechała „na gapę”,
Za to mandat się należy.
Nie sprawdzili nam biletów.
Widocznie nie bardzo chcieli,
Całujących się kochanków
W tak błahej sprawie rozdzielić.
Z okazji piątej rocznicy
Moją żonkę zaskoczyłem.
Wstałem bardzo wcześnie rano
I śniadanko jej zrobiłem.
Była kawka, były tosty
I wszystko, czego kobieta
Może tylko sobie życzyć,
Kiedy jeszcze leży w betach.
Dla podkreślenia rocznicy
Wbiłem się w ślubny garnitur,
A pod szyję założyłem
Czarną muszkę z aksamitu.
Zapukałem do sypialni
I wszedłem skrywając tacę.
Małżonka ze snu wyrwana
Spogląda na mnie i… płacze.
Ja zdumiony jej reakcją
Na romantyczny rytuał
Biegnę do łóżka i słyszę:
„O mój Boże! Czy ktoś umarł?!
Znów mi dzisiaj się przydarzył
Wyjątkowo kiepski ranek.
Świadkiem mej niedyspozycji
Jak zwykle był mój wybranek.
Obiektywnie muszę przyznać:
Jestem mało atrakcyjna.
Szczególnie bez makijażu
Sprawa jest bezdyskusyjna.
Dzisiaj wstałam lewą nogą.
Twarz posmarowałam kremem.
Co za monstrum z drugiej strony?
Patrzę w lustro z obrzydzeniem.
Zawołałam do chłopaka:
„Jak ty możesz sypiać ze mną”?
„Mogę, bo mnie potrzebujesz,
A sam liczę na wzajemność”.
Często razem z przyjaciółką
Spacerujemy po mieście.
Spotykamy tam chłopaka,
Od niedawna coraz częściej.
Czasem się do nas „podczepia”.
Uczynił to także wczoraj.
Choć mi się bardzo podoba,
Czułam się troszkę nieswoja,
Gdyż miałam takie odczucie,
Że zaczynał mnie podrywać.
Czułam się fantastyczne.
Sympatię mi okazywał!
Patrząc się na moją bluzkę
Pochwalił, że „jest prześliczna
Dokładnie jak właścicielka:
Zjawiskowa, wręcz kosmiczna”.
Sytuacja dość niezręczna,
Bo to przyjaciółki bluzka.
Mnie także się spodobała,
Bo ta bluzka jest francuska!
Ja ją pożyczyłam od niej.
Chciałam wyglądać seksownie.
Dziękując mu za komplement
Wyjaśniłam równocześnie,
Czyja faktycznie jest bluzka,
A pochwały przyjąć nie śmiem.
Uśmiechnął się tajemniczo
I odrzekł mi jednym tchem:
„Powiedziałem to, co czuję,
A o bluzce wszystko wiem”.
Mój syn został tak pobity,
Że na pogotowie trafił.
Na swoje własne życzenie
Wpadł w poważne tarapaty.
Na imprezie, gdzie się bawił,
Widział, jak cztery dziewczyny
Do swoich własnych komórek
Robiły głupiutkie miny.
Wykrzywiały nosy, usta
Wspomagając się żartami,
Żeby zrobić najładniejsze
Zdjęcia z „kaczymi dzióbkami”.
Dołączył się do tych żartów
I, skąd go wziął tego nie wiem,
Zaczął wszystkie „kacze dzióbki”
Dokarmiać rozmiękłym chlebem.
Tylko „pacan” nie wpadł na to,
Że ten żart się nie spodoba
Czterem, od „kaczek”, chłopakom.
Na początek dostał „w dzioba”,
A że się im stawiał głupek,
Na tym nie przestali, tylko
Walili jak w kaczy kuper.